Adres: ul. Wilcza 31 m.7 kl.A (IV p.)
  00-544 Warszawa
Telefon: 535 880 065
 

502 567 840

22 46 800 65
(awaria numeru)

 Adres e-mail:  sekretariat@pratir.pl

 Rejestracja jest czynna od poniedziałku do piątku w godzinach 9.00-20.00.

 RODO

  •  
  •  

Bliskość w sam raz - Martyna Figurska

BLISKOŚĆ W SAM RAZ

Jaki jest przepis na „dobry związek”? Tworzą go partnerzy, którzy robią nieomal wszystko razem i są nierozłączni, czy ci, którzy realizują różne pomysły osobno, mają odrębne zainteresowania i pasje?

tekst: MARTYNA FIGURSKA

Już ustaliliśmy, że będziemy najszczęśliwszą parą na świecie”, mówi jedna z bohaterek kultowej „Dumy i uprzedzenia” Jane Austen, zakładając, że idealny związek tworzą ludzie tak ze sobą zgodni i do siebie podobni, że niemal stopieni w jedną całość: uczuć, myśli, poglądów, potrzeb i działań. Są jak przysłowiowe papużki-nierozłączki. Dla wielu osób to ideał w wyobrażeniach na temat idealnego związku i często jedyny model relacji, jaki chcą realizować wraz z ukochanym partnerem/partnerką...

Gdy po raz pierwszy „ja” i „ty” zamienia się w „my” jest to połączenie niezwykle bliskie. Zakochanym wydaje się, że znają myśli partnera/partnerki, że wiedzą o sobie prawie wszystko oraz że czas spędzony osobno jest czasem straconym. Rozumieją się w pół słowa, nieustannie wpatrują się w siebie nawzajem, z trudem dostrzegają zewnętrzną rzeczywistość. Inni schodzą na dalszy plan – przyjaciele, rodzina, dotychczasowi znajomi muszą się liczyć z tym, że to się nie zmieni, dopóki pierwsze zakochanie nie minie.

Prof. Bogdan Wojciszke, badający dynamikę bliskich związków uczuciowych, nazywa ten etap związku miłością romantyczną. Kiedy najgorętsza faza stanu zauroczenia kończy się,  związek wchodzi w etap stabilizacji – ustalane są wspólne cele, synchronizowane wspólne priorytety. Partnerzy coraz lepiej znają siebie nawzajem. Wzorce porozumiewania się są ustalone i płynnie wprowadzane w życie. Część dotychczasowych zachowań staje się rytuałami, stałymi zwyczajami, zatem nie wymagają takiej ilości energii jak do tej pory. Bycie ze sobą, wspólne spędzanie czasu, choć wysoko cenione, nie dostarcza już tylu emocji, co na początku związku. Pojawia się zatem możliwość częściowego odzyskania swojej odrębności. Istnieją cele wspólne, ale i pojawia się miejsce dla celów indywidualnych. Oczywiście, indywidualny interes nie może stać w sprzeczności z jakością tworzonej relacji, a to co odrębne powinno iść w parze z tym, co wspólne.

Jakie powinny być proporcje tego, co wspólne i tego, co osobne? Jaką wielkość i wagę powinna mieć każda z tych przestrzeni, by związek był harmonijny i trwały?

 
My” ważniejsze od „ja”

Dla niektórych par bardzo ważne jest wspólne działanie: spędzanie razem całego wolnego czasu, posiadanie tych samych zainteresowań oraz wspólnych znajomych. W towarzystwie zawsze pokazują się razem. Jeśli zapisują się na kursy doskonalące, to oboje, razem spędzają wakacje i weekendy. Gdy są w pracy, często do siebie telefonują. Wydaje się, że są w nieustającym kontakcie. Panuje między nimi niezwykła bliskość i zgodność. Niewiele jest tu miejsca na odrębność, indywidualne cele. Priorytetem w takim związku jest zachowanie bliskości i jedności. Różnice poglądów zdarzają się rzadko, wszelka odrębność wydaje się partnerom groźna, ponieważ psuje monolityczny obraz pary. Gdy „my” jest zdecydowanie ważniejsze od „ja”, wszelkie sytuacje, w których pojawiają się różnice lub rodzi się chęć bycia osobno mogą być odbierane jako rozłam w związku. Dlatego też podkreślane są podobieństwa, a rola różnic umniejszana, decyzje podejmowane są jednomyślnie. W imię podtrzymania wspólnoty działań i interesów partnerzy unikają kontrowersyjnych tematów, by nie dopuścić do konfliktów na tym tle. W ich przekonaniu złość świadczy o braku bliskości, zatem lepiej przemilczeć niż wdać się w otwartą konfrontację. Partnerzy chcą znaleźć pełną, doskonałą jedność z drugim człowiekiem i są przekonani, że taka jedność jest możliwa. W książce „Bliskość, która uzdrawia i uszczęśliwia” Anna Dodziuk opisuje kilka typów bliskości: ograniczającą, pasożytniczą, symbiotyczną, romantyczną, perpetuum mobile, katorżniczą i sielankową. Choć każda z nich ma prowadzić do jak największej bliskości w związku, to jednak wszystkie posiadają pewne ograniczenia.

Osoby budujące w ten sposób bliskość wierzą, że wszelkie potrzeby mogą i powinny być zaspokajane w związku z partnerem, a także, że powinien on sam domyśleć się, co i kiedy należy zrobić, jakie działania podjąć, co powiedzieć w danej chwili. Taka strategia bywa niekorzystna, ponieważ może prowadzić do zastoju i bezruchu. Brakuje ożywczej energii, a wypracowany spokój wywołuje skostnienie. W efekcie związek zamiera. Po pewnym czasie trudno określić, co jest zdaniem moim, a co zdaniem partnera, gdzie kończy się mój własny świat, a gdzie zaczyna się to, co wspólne. W takim układzie można utracić siebie, poczucie „ja”, a kiedy zabraknie obok partnera – zagubić się w świecie zewnętrznym. Osoby tak blisko związane ze swoimi partnerami czują się niepewnie w pojedynkę, nie wiedzą jak zagospodarować wolną przestrzeń. Czasami nie potrafią odpowiedzieć sobie nawet na pytanie, na co oni sami mają ochotę, co lubią a czego nie, bo dotychczas większość decyzji podejmowały wraz z partnerem.

 
Zrezygnować z siebie?

Model tak bliskiej, symbiotycznej, relacji może dawać poczucie bezpieczeństwa i jedności. To idealna relacja dla osób, które potrzebują dużej bliskości a jednocześnie doświadczyły jej utraty. Poczucie, że mają kogoś, kto zawsze jest tuż obok i na kim mogą się w każdej chwili oprzeć, daje im ogromną siłę. Przekonanie, że partner myśli i czuje tak samo – uspokaja i pomaga uporządkować wiedzę na temat świata. Lęk przed utratą partnera wywołuje potrzebę częstego kontaktu z nim, również fizycznego, co daje poczucie pewności i stałości. Problem pojawia się, gdy jeden z partnerów chce nieco wyodrębnić się emocjonalnie i fizycznie (np. osobno spędzić część wakacji, samemu spotkać się z przyjaciółmi lub mieć inny pogląd w jakiejś ważnej sprawie). Druga osoba może wówczas odczuwać smutek, lęk i złość, ponieważ dotychczasowe zasady uległy zmianie. Obawia się utraty partnera i jego zainteresowania, pojawiające się różnice interpretuje jako odrzucenie swojej osoby i dowód braku miłości. Czuje się zraniona i porzucona.

Bywa również tak, że jeden partner, dbając o stałość i nierozerwalność pary, świadomie rezygnuje ze swoich potrzeb, poświęcając je dla wyższego dobra, jakim jest bycie w bliskiej relacji. Obawiając się choćby niewielkiego oddalenia od partnera rezygnuje z siebie, ważnych dla siebie spraw lub potrzeb, bowiem jest przekonany, że związek wymaga poświęcenia. Tłumi zatem własne potrzeby, interpretując je jako przejaw egoizmu, którego chce się pozbyć. Kieruje się troską o dobrostan relacji i lękiem przed jej utratą, lecz naraża się na coraz większe rozczarowanie i frustrację, ponieważ nie dba o ważne dla siebie sprawy. Z czasem może rodzić się w nim chęć, by partner wynagrodził mu za poniesione straty, by swoim zaangażowaniem i miłością wyrównał rachunek. Bywa, że jest to rachunek nie do spłacenia. Darczyńca czuje się wykorzystany i potraktowany niesprawiedliwie, a obdarowany ma niewygodny długi i nie jest w stanie zadośćuczynić.

 
Razem odrębni

Inny model relacji to taki, w którym partnerzy dają sobie dużo swobody. Często mają inne poglądy i różnią się zdaniem na wiele tematów. Pewną część wolnego czasu spędzają osobno – z własnymi przyjaciółmi, na innych rozrywkach. Bywa, że planują oddzielnie wakacje. Partnerzy czują się bezpiecznie w związku i mają poczucie trwałej i stabilnej relacji, pomimo dzielących ich różnic i tego, że mają odrębne przestrzenie życiowe. Znają własne potrzeby i nie wahają się je realizować, nawet jeśli oznacza to rozłąkę lub dyskusję z partnerem. Proporcje czasu spędzanego wspólnie i czasu spędzanego osobno są zupełnie inne niż w poprzednim modelu. Część przestrzeni wspólnej jest mniejsza, ponieważ oddana jest na realizację celów indywidualnych. Partnerzy cenią swoją odrębność. Znają się, potrafią przewidzieć zachowanie drugiej osoby, a jednocześnie pewnej części siebie nie odkrywają do końca przed partnerem. Samodzielnie określają jak dużego obszaru intymności potrzebują i respektują nawzajem swoje decyzje w tej sprawie. Atutem takiego związku jest swoboda, jaką partnerzy pozostawiają sobie wzajemnie. Choć nie spędzają ze sobą całego czasu i niekiedy bardzo się różnią, to jednak potrafią połączyć swoje światy tak, by we wspólnej przestrzeni zmieścić zarówno to, co podobne, jak i to, co inne. Umieją znieść rozłąkę i radzą sobie z nieobecnością partnera. Godzą się z tym, ze jest pewien obszar w życiu najbliższej im osoby, do którego mają ograniczony dostęp lub nie mają do niego klucza. Wymaga to zaufania i poczucia wewnętrznego bezpieczeństwa.

W takim związku dochodzi do otwartych konfliktów, konfrontacji. Partnerzy na bieżąco porządkują relację, przystosowując się w ten sposób do zachodzących w niej zmian. Związek jest dynamicznym, elastycznym tworem, który co pewien czas ulega przeobrażeniom w odpowiedzi na zmieniające się warunki zewnętrzne lub zmieniający się świat wewnętrzny każdego z partnerów. Wymiana zdań, choć chwilami burzliwa, umożliwia przekazanie własnych poglądów, uczy uważności na siebie nawzajem, jest też źródłem wiedzy na temat partnera i świata jego przeżyć. To bardzo energetyczny proces, dodający wigoru i kolorytu parze. W trakcie takiej rozmowy lub kłótni mogą dojść do ponownego porozumienia, nie tracąc bliskości i wzajemnego zaufania.

W takiej relacji również może zdarzyć się, że jedna z osób poczuje się opuszczona, niekochana, odrzucenia. Bliskość emocjonalna, właściwa i specyficzna dla każdej z relacji musi spełniać określone dla pary kryteria. Zbyt duża może prowadzić do poczucia bycia na uwięzi, braku przestrzeni, zbyt mała może natomiast budzić lęk o utratę relacji, powodować poczucie osamotnienia i zostawienia. Partnerzy mogą wówczas podjąć działania naprawcze, zmierzające do przywrócenia stanu poprzedniej równowagi: zaplanować wspólny wyjazd, skierować swoją uwagę na jakieś wspólne aktywności, seks, zaprosić do relacji innych (dzieci, rodziców etc.), lub przeciwnie – oddalić się od siebie na pewien czas, chwilowo odseparować, by zrobić coś samemu. Mogą też podczas rozmowy wyrazić swoje uczucia, potrzeby i pragnienia, znajdujące się aktualnie na pierwszym planie.

Nie ma recepty na związek doskonały. Nie można określić, gdzie powinna przebiegać granica pomiędzy tym, co odrębne a tym, co wspólne. Każda para ma własny klimat, kod porozumiewania się a także własną wizję związku – to, jak widzą ją inni ludzie, nie ma znaczenia, nie ma obiektywnej „miary” dobrostanu relacji. Najważniejsze jest to, by partnerzy czuli się w związku dobrze i bezpiecznie.

Styl od dziecka

Styl więzi, jaki wytworzył się między dzieckiem a matką lub innym ważnym opiekunem wpływa na sposób funkcjonowania w bliskich relacjach małżeńskich/partnerskich.

Często źródeł tworzenia relacji w dorosłym życiu można doszukiwać się we wczesnym dzieciństwie. Psychologowie wskazują, że styl naszych relacji z matką lub inną osobą ważną wpływa na to, jak w dorosłym życiu budujemy więź z partnerem. Zgodnie z typologią Cindy Hazan i Philipa Shavera, style przywiązania można podzielić na ufny, lękowo-ambiwalentny oraz unikający.

Osoby o ufnym stylu przywiązania są w związkach otwarte, swobodne, empatyczne i wrażliwe na potrzeby innych. Miłość postrzegają jako trwały proces, a własne związki opisują jako szczęśliwe i dające wsparcie.

Styl lękowo-ambiwalentny charakteryzuje się dużą amplitudą uczuć. Takie osoby bardzo pragną dużej bliskości, jednocześnie bojąc się odrzucenia ze strony partnera.W związku z przeżywanym lękiem często reagują złością i napięciem, których nie potrafią kontrolować. Są zaborczy, odczuwają silną zazdrość i chcą zlać się z partnerem, którego często postrzegają jako mniej zaangażowanego w relację.

Osoby o stylu unikającym boją się intymności i nie czują się dobrze w bliskim kontakcie. Wolą unikać związków. Prezentują pewną siebie, niezależną postawę, pod którą skrywa się delikatne, niepewne i zależne Ja. Innych ludzi postrzegają jako odrzucających i karzących. Miłość oceniają jako rzadkie zjawisko z czasem tracące na intensywności.

 

Warto przeczytać

Bogdan Wojciszke, Psychologia miłości. Intymność. Namiętność. Zaangażowanie, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, 1994

Anna Dodziuk, Bliskość, która uzdrawia i uszczęśliwia, Wydawnictwo Instytutu Psychologii Zdrowia, 2006

Barbara Tryjarska (red. naukowa), Bliskość w rodzinie. Więzi w dzieciństwie a zaburzenia w dorosłości, Wydawnictwo Naukowe Scholar, 2010